Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1984. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1984. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 września 2017

Polska zimna fala okiem Słoweńca

Jesteśmy na tyle zakompleksionym narodem, że wychwycimy nawet najmniejszą zagraniczną wzmiankę na nasz temat. To kwestia historii, a związana z nią potencjalna dyskusja przy gazowanych i niegazowanych napojach trwałaby znacznie dłużej niż do białego rana. A że nie mamy tyle czasu, przyjmijmy, że tak już jest i kropka. Idąc jednak tym tropem, trudno nie zwrócić uwagi na pewnego Słoweńca, który wsiadł w samochód, przyjechał do Polski i nakręcił dokument o dorobku naszej zimnej fali, zarówno tej legendarnej z lat 80., jak i współczesnej. Bez wielkiej filozofii spotkał się z muzykami przy piwie i włączał kamerę. Tak powstał ponad godzinny dokument "Polish Coldwave Journey ". 

A scene from the video clip to my song 'The Foreigner'

https://www.youtube.com/watch?v=1wcIM_I-TI4
Opublikowany przez André Savetier na 13 marca 2017

André Savetier, autor filmu

Nazywa się André Savetier. Jest blogerem, muzykiem, a przede wszystkim pasjonatem zimnego grania. To właśnie ono w znacznej mierze wypełnia jego życie. I to do tego stopnia, że potrafi podróżować po Europie, rozmawiając o muzyce z tymi, których płyty na co dzień wkłada do odtwarzacza. Tym sposobem rok temu przemierzył Włochy, a teraz za cel podróży obrał sobie Polskę. Zaglądał do klubów, sal prób, domowych studiów nagraniowych, stawiał kamerę na chodniku lub w mieszkaniu rozmówcy. No i jakoś szło.
    

Jakoś? Tak, jakoś. Nie oczekujcie dobrego montażu, jeszcze lepszych przebitek, profesjonalnych, pogłębionych rozmów czy wybitnie trafnych pytań i genialnych puent. Z niektórych dialogów wynika coś ciekawego, z innych, mówiąc delikatnie, zdecydowanie mniej. W praktyce więcej zależało od wygadania i dobrej woli przepytywanego muzyka niż strategii poruszania odpowiednich wątków. Dlatego spójrzcie na ten amatorski dokument przede wszystkim jako ciekawostkę. Nikomu nieznany nad Wisłą Słoweniec, ceniący sobie dorobek naszej zimnej fali, zasłużył na szacunek. Odwiedził Kraków, Łódź,Trójmiasto,Warszawę,Wrocław, ciągnąc za język takie legendy jak Made in Poland, Variété i 1984 oraz konwersując z młodszym pokoleniem wykonawców - Undertheskin, Deathcamp Project, This Cold, Dogs in Trees, Cabarey Grey, Nacht Und Nebel, Alles czy nieco bardziej medialnie wypromowane The Shipyard. Swoją drogą, w Melodiach paradoksalnie pojawiły się wszystkie te zespoły za wyjątkiem ostatniego. No może jeszcze nagrania Alles nie dotarły do studia przy ul. Bednarskiej 2/4, ale na swoją obronę dodam, że głos Pawła Strzelca było słychać w emitowanych nagraniach Już Nie Żyjesz. Wróćmy jednak do filmu.


Nice talk about music with Grzegorz Kaźmierczak from Variété in his studio in Warsaw 
Opublikowany przez André Savetier na 27 lipca 2017

André Savetier i Grzegorz Kaźmierczak, wokalista z  Variété

Słowem, jest dość skromnie i dokument wymaga od widza niemałych dobrych chęci, by obejrzał go do końca. Szkoda też, że sam autor nie pokusił się o jakiekolwiek zewnętrzne spojrzenie, choćby w warstwie narracji, na dorobek naszej zimnej fali. Wyszła mu więc dość hermetyczna "produkcja", mająca w sobie znacznie więcej z pogadanki przy kuflu niż prawdziwego dokumentu. My obejrzymy to z ciekawości, ale zagraniczny widz szybko się znudzi. Acha, włączcie napisy. Chociaż te angielskie. Niekiedy, zwłaszcza w jednym przypadku, trudno zrozumieć naszych rodaków mówiących w języku Szekspira. Niekiedy o wiele szybciej wychwycicie, co André Savetier mówi po polsku. A mówi całkiem poprawnie.

sobota, 11 lipca 2015

30 lat w Rzeszowie

Muzycy 1984 r. nigdy nas nie rozpieszczali. W ciągu trzech dekad dotychczasowej działalności rzeszowian w nasze ręce trafiły zaledwie cztery regularne płyty, które i tak ukazywały się w skromnych nakładach i siłami stosunkowo niewielkich fonograficznych inicjatyw. To sprawiło, że archiwiści rodzimej zimnej fali musieli niekiedy mocno się napocić i wyjąć z portfela znacznie więcej niż jeden banknot, by oprócz uszu, cieszyć także oczy. Inna sprawa, że na premierowe nagrania czekamy już ósmy rok i wszystko wskazuje na to, że jeszcze będziemy musieli nieco poczekać, mimo że przecież o nowym albumie słyszymy już od dawna. Na szczęście nużące wyczekiwanie łagodzi coś innego. 16 lipca ukaże się pierwsza koncertowa płyta 1984.

1984  /  Fot. facebook.com/zespol1984
Ten krążek jest ważny z kilku powodów. Po pierwsze, wypełnia swego rodzaju próżnię, w której znalazł się zespół. Niby coś się działo, niby pojawiały się sporadyczne  koncerty, ale wciąż za dużo było "nieśmiertelnej" historii. Przede wszystkim brakowało czegoś konkretnego i współczesnego. Ostatecznie dostaliśmy to. Nie ma nowych nagrań, ale, tu po drugie, możemy przekonać się, w jakiej kondycji są obecnie panowie Liszcz i Tuta. Mamy szansę posłuchać obecnej formuły 1984, która pod względem brzmieniowym i aranżacyjnym wyraźnie różni się od tego, co pamiętamy ze starych płyt. Po trzecie wreszcie, może "Live" przypomni o rzeszowskiej grupie tym, którym rodzime zimne granie nie było kiedyś obojętne i w konsekwencji da muzykom motywację do dalszych działań. To z kolei powinno sprawić, że  wszyscy bardziej skupimy się na tym, co jest teraz, kontrolnie porzucając wieczne wspominanie szalenie ważnej, ale mimo wszystko, zmęczonej już, przeszłości. 


"Live" to w sumie 12 kompozycji wybranych przez fanów, w tym jedna zupełnie nowa, będących zapisem tego, co w grudniu ubiegłego roku muzycy zaprezentowali podczas występu w studiu Radia Rzeszów. Co ważne, Piotr Liszcz i Robert Tuta nie zagrali sami. Oczywiście mogli to zrobić, gdzieś z boku sceny stawiając laptopa, ale ostatecznie wraz z nimi wystąpił perkusista Krystian Bartusik. To sprawiło, że zespół brzmi mniej mechanicznie i bardziej nawiązuje do swojej spuścizny. Muzyka jest jednak wciąż tak zimna, jak była, a miejscami może i nawet bardziej. Płyta oficjalnie ukaże się podczas tegorocznej edycji Castle Party w Bolkowie, w ramach której 16 lipca zagra rzeczone 1984. Szkoda tylko, że muzycy będą na scenie jedynie 40 minut, i to niestety nawet nie na tej głównej. Może jednak to zmieni się za sprawą nowego, w pełni premierowego już, albumu. Czas, by anioł w końcu raz jeszcze zaczął oddychać tlenem.

piątek, 25 kwietnia 2014

Czarne wznowienie

Był taki czas, gdy przynajmniej raz w tygodniu dzwoniłem do osławionego już warszawskiego antykwariatu płytowego "Hey Joe" i podnoszącemu słuchawkę Krzysztofowi Nieporęckiemu zadawałem pytanie, czy może jakimś cudem nie znalazł "zagubionego" na zapleczu egzemplarza "Specjalnego rodzaju kontrastu" rzeszowskiego 1984. Ten skromny przybytek z kasetami, kompaktami i winylami na tyłach Domów Towarowych Centrum był jednym miejscem w stolicy, w którym oficjalnie można było pozyskać ten album. Płyta była bardzo cenna, gdyż znalazł się na niej zapis tego, co muzycy nagrali na przełomie 1987 i 1988 r. i co następnie "zaginęło" w niewyjaśnionych okolicznościach. Kompakt ostatecznie wydano 15 lat później na podstawie zachowanych kopii i w niewielkim nakładzie, dlatego przez ostatnią dekadę spędzał on sen z powiek wszystkim, którzy interesowali się archiwami rodzimej zimnej fali. Teraz przynajmniej część z nich nie będzie już musiała aż tak głęboko sięgać do kieszeni, licytując w sieci akurat sprzedawany egzemplarz. "Specjalny rodzaj kontrastu" ukaże się na winylu za sprawą samego zespołu, który wznowi akurat ten krążek na prośbę fanów.

Muzycy 1984 w 1987 r.  /  Fot. Michał Drozd
Trudno nie odnieść wrażenia, że gdyby ten album ukazał się pod koniec lat 80., czyli zgodnie z początkowym planem wydawniczym Klubu Płytowego Razem, byłby zdecydowanie lepiej pamiętany. A tak 1984 dołączyło m.in. od Madame i One Milion Bulgarians. Pierwsza z rodzimych legend nie pozostawiła po sobie żadnej regularnej płyty, a debiut drugiej ukazał się dopiero po 17 latach. Co więcej, dość szybko zaczęła się ostatnia dekada XX w., która paradoksalnie okazała się bardzo trudnym okresem dla zimnego grania. Pojawiły się nowe studia, duże wytwórnie, ludzie chętnie kupowali płyty i chodzili na koncerty. Sęk jednak w tym, że wraz z systemem zmieniły się również gusta. O jeszcze nie tak dawnych kluczowych przedstawicielach rzeczonego nurtu łatwiej było przeczytać w muzycznej encyklopedii, niż zobaczyć na koncercie. Jednak od kilku lat ta muzyka wraca, co prawda wypełniając dość głęboką niszę, ale wraca.
1984 obecnie  /  Fot. Krzysztof  Marianski  /  facebook.com/zespol1984
Od ośmiu lat 1984 to dwóch muzyków. Do Piotra Liszcza dołączył Robert Tuta Agressivy 69. Rok temu obaj ogłosili wejście do studia w celu nagrania nowej płyty. Ponoć prace wciąż trwają, zatem być może nowego wydawnictwa doczekamy się jeszcze w tym roku. Do tego czasu będzie można sięgnąć po wspomniane wznowienie "Specjalnego rodzaju kontrastu", którego fragment znajdziecie poniżej. Niebawem dwunastocalowy czarny krążek powinien ukazać się siłami samych muzyków. Zainteresowanym sugeruję czujność.

czwartek, 15 września 2011

Pomóż byłemu muzykowi 1984

U Macieja Miernika, basisty, kompozytora i realizatora dźwięku, wykryto nowotwór układu krwionośnego. Leczenie jest bardzo kosztowne, dlatego jego przyjaciele i zarazem dobrze Wam znani muzycy apelują o pomoc.

Fot. Arch. zespołu
"Wszyscy znajomi Maćka Miernika! Maciej jest poważnie chory, przeszedł ciężką operację kręgosłupa, być może trzeba będzie zrobić przeszczep szpiku, leczenie jest mega kosztowne! Proszę was wszystkich o pilne wsparcie finansowe dla Maćka- jakim jest wspaniałym facetem wszyscy wiecie, walczmy o jego życie! Podaję nr konta żony w Polsce: Adriana Miernik, City Handlowy 661030 0019 0109 8510 0040 7470, lub w USA konto Maciej Miernik, Polish & Slavic Federal Credit Union, Nr banku ABA 226082022, nr konta 1072104. Pomóżmy mu pokonać chorobę! Pokażmy, że bycie znajomym na Facebook to coś więcej niż wirtualna zabawa. Liczy się każdy dzień i każda pomoc".
                                                                              
                                                         Bodek Pezda, Agressiva 69 

By zebrać niezbędne fundusze, zaprzyjaźnieni muzycy zorganizowali także dwa specjalne kocnerty. Pierwszy z nich odbędzie się 23 września w rzeszowskim klubie Od Zmierzchu Do Świtu, drugi zaś 15 października w warszawskiej Stodole. Co więcej, planowanie jest również wydanie specjalnej płyty z archiwalnymi nagraniami rzeszowskich zespołów nowofalowych z lat 80. Wydawnictwo powinno już być dostępne podczas koncertu w Warszawie. Łącznie w obu miastach wystąpi kilkanaście zespołów, w tym m.in. Made in Poland, 1984, Variete, Aurora, Aya RL oraz Wilki.

czwartek, 28 lipca 2011

Najzimniejsza polska płyta

Patrząc na to, co od lat dzieje się na rodzimej scenie, aż trudno uwierzyć, że trzy dekady temu, gdy o wydaniu płyty, nie mówiąc już choćby o półprofesjonalnej formie rejestracji nagrań, mogli marzyć nieliczni, polskie zespoły należały do jednych z najciekawszych w Europie. Ba, gdyby muzycy wielu z nich mogli wówczas żyć i tworzyć np. we Francji, Niemczech, czy Anglii, dziś ich grupy byłyby uznawane za najważniejszych, wręcz legendarnych, przedstawicieli gatunku. Jakiego? Zimnej fali.    


O tym, że zachowanych nagrań rodzimych przedstawicieli zimnego grania lat 80. jest jak na lekarstwo, pisałem i wspominałem Wam wielokrotnie, sięgając jednocześnie po najciekawsze zachowane kompozycje. Nie oznacza to jednak, że dziś polscy sympatycy tej odmiany rocka są zdani wyłącznie na siebie i pozbawieni możliwości wejścia w posiadanie czegoś więcej niż jedynie krążących po globalnej sieci cyfrowych "wydawnictw". Wbrew pozorom liczne kompaktowe wznowienia są na wyciągnięcie ręki. Wystarczy jedynie wiedzieć, gdzie ich szukać. Wszak doczekaliśmy się reedycji płyt m.in. 1984, Joanny Makabresku, Variete, Made In Poland, Brunona Wątpliwego, Siekiery czy One Milion Bulgarians. Co więcej, domowe płytoteki można także poszerzyć o debiuty młodszych równie ciekawych przedstawicieli gatunku jak np. Cieplarnia i Wieże Fabryk. Jednak oprócz tych płyt jest jeszcze coś, na co chciałbym zwrócić Waszą uwagę w sposób szczególny. To niezwykła kompilacja "Polish New Wave. Polska Nowa Fala 1983...".
Płyta ukazała się w 1997 r. w Chicago z inicjatywy bliżej nieznanego polskiego emigranta działającego pod szyldem jeszcze mniej mówiącej wytwórni Mathaus Records. Na to wydawnictwo złożyły się kultowe już single Variete, Made In Poland, 1984 i Madame. W przypadku tej ostatniej grupy jest to o tyle ważne, że były zespół Roberta Gawlińskiego nigdy nie doczekał się regularnej studyjnej płyty, a wspomniana kompilacja pozostaje jedynym kompaktem, na którym zebrano wszystkie pozostałe po nim singlowe nagrania. Po latach pojedyncze kompozycje wydane na tym albumie ukazywały się na różnych retrospektywnych wydawnictwach, ale jak dotąd nigdy więcej nie zostały zebrane i wydane razem. Dlatego ta kompilacja jest tak ważna dla historii polskiej zimnej fali i tym cenniejsza dla tych, którzy obok tej muzyki nie potrafią przejść obojętnie. Zdobycie tego albumu nie jest łatwe, ale jeśli Wam to się uda, z pewnością nie będzie żałować poświęconych na to czasu i środków, co sam też mogę potwierdzić. To niezwykła płyta przypominająca niezwykłe muzyczne czasy.

piątek, 10 czerwca 2011

Muzyczna zima u bram lata

Zachowanych nagrań rodzimych przedstawicieli zimnej fali lat 80. jest tak niewiele, że niemal każdy ich sympatyk zaciera ręce na wieść o powstaniu nowego podobnego zespołu lub o możliwości wybrania się na koncert jednej z wciąż istniejących lub reaktywowanych legend. Jednego i drugiego niestety nie doświadczamy zbyt często, dlatego tym bardziej warto skorzystać z nadarzającej się okazji, zwłaszcza w przypadku 1984 i Joanny Makabresku.   
Oba zespoły zagrają 18 czerwca w warszawskiej Fabryce Kotłów, wcześniej znanych jako No Mercy, promując swoje nowe winylowe wydawnictwa. Zatem może być pewni, że usłyszycie kawałek historii tej nieco zapomnianej już muzyki. Muzyki, która mimo upływu lat wciąż ma coś do zaoferowania. Początek koncertu przewidziano na godzinę 20. Cena biletów wynosi 20 zł.