Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dusseldorf. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dusseldorf. Pokaż wszystkie posty

piątek, 15 stycznia 2016

Człowiek z Düsseldorfu

Wydana w 2011 r. płyta "1989-1993" r. wielu przypomniała, a jeszcze liczniejszemu gronu osób w ogóle uświadomiła, że pod koniec PRL-owskiej szarugi na jednym z katowickich blokowisk powstał Düsseldorf. Nic dziwnego, że jeszcze w tym samym roku muzyków zaproszono do zagrania koncertu na festiwalu w Jarocinie. Wówczas mało kto w Polsce poruszał się na granicy industrialu i zimnej fali. Beton, socrealizm, dymy fabryk i odgłosy pracy hałaśliwych maszyn aż biły od tej muzyki. W latach 90. i na przełomie wieków zupełnie o nich zapomniano, ale rzeczona reedycja, czyli w praktyce upór Łukasza Pawlaka z Requiem Records, oraz późniejsze sporadyczne koncerty sprawiły, że Düsseldorf zaczął powracać do świadomości fanów rodzimej elektroniki. Ale to nie koniec, o czym w najbliższy poniedziałek w Waszej obecności przekonam się na własnej skórze.

Dusseldorf w 1989 r., Adam Białoń z lewej  /  fot. Arch. zespołu
W nadchodzących Melodiach będę miał przyjemność porozmawiać z Adamem Białoniem, wokalistą pamiętanego z Garażu w Leeds, Nowego Horyzontu i rzeczonego Düsseldorfu, który wciąż tworzy z drugim założycielem, Adamem Radeckim. Przedmiotem wymian zdań będzie przede wszystkim zbliżająca się premiera koncertowej płyty Düsseldorfu, ale nie zabraknie również pytań o szalenie ciekawą i niestety nieco zapomnianą już przeszłość. Co więcej, oprócz archiwalnych nagrań jako pierwsi będziecie mogli usłyszeć także fragmenty zapowiadanego albumu. Do usłyszenia.

piątek, 11 maja 2012

Z Katowic do Düsseldorfu

Wydawałoby się, że polska zimna fala lat 80., której nie raz poświęcałem miejsce zarówno tutaj jak i podczas naszych cotygodniowych spotkań, pod względem wydawniczym jest już nieodwracalnie zamkniętym rozdziałem. Teoretycznie wszystkie mniej i bardziej ważne zespoły tamtego okresu są znane, opisane, a ich ocalałe nagrania zostały zarchiwizowane i doczekały się takiego czy innego wznowienia. Teoretycznie. Praktyka pokazuje jednak, że co najbardziej gorliwi sympatycy tamtych czasów potrafią jeszcze nas zaskoczyć, docierając do tego, co wydawało się już nieodwracalnie zapomniane, a o czym też często dziś nie ma nawet wzmianek w wielu publikacjach poświęconych tamtej muzycznej epoce. Dlatego tym bardziej warto zwrócić uwagę na reedycję archiwalnych nagrań Dusseldorf.

Fot. Ach. zespołu / Requiem Records

Zespół powstał w Katowicach w 1989 r. Założyli go wokalista Adam Białoń i klawiszowiec Adam Radecki, obaj wcześniej związani z Nowym Horyzontem. W jednej z piwnic typowego wówczas blokowiska zaczęli eksperymentować przy użyciu syntezatorów, przetworników, automatu perkusyjnego oraz mikrofonów, czego efektem okazała się dość oryginalna wypadkowa industrialu i zimnej fali. Taka elektronika była wówczas popularna na Zachodzie, ale w Polsce w ten sposób komponowała i grała koncerty zaledwie garstka osób, a wśród nich muzycy Düsseldorfu, którzy, co ciekawe, po raz pierwszy wyszli na scenę podczas festiwalu w Jarocinie, jeszcze w roku powstania. 

Fot. Ach. zespołu / Requiem Records
W parze z zimną, industrialną muzyką idą poetyckie teksty, śpiewane naturalnie, co dziś niestety jest rzadkością, po polsku. Owszem, po wielu latach niektóre z nich mogą wydawać się nieco infantylne, ale wciąż przecież pozostają integralną częścią muzyki, do której po prostu pasują. W tych słowach i dźwiękach słychać jakże szarą, socjalistyczną rzeczywistość tworzoną przez huty, fabryki, maszyny, stal, beton i niestrudzonych ludzi pracy gotowych wyrobić kolejne sto procent normy. Z jednej strony ten ponury nastrój niezwykle przygnębia, a z drugiej imponuje wyrazistością i trafnością zawartych w nim spostrzeżeń. To muzyka, która idealnie pasowała do performansów, happeningów i koncertów w nie tyle opuszczonych fabrykach, czyli tak jak czasem robi się to dzisiaj, co raczej przy maszynach działających na pełnej mocy. 

Fot. Ach. zespołu / Requiem Records
Düsseldorf został rozwiązany w połowie 1993 r. Dziś to już co prawda tylko wspomnienie, ale mimo wszystko wciąż ważne, gdyż jego dokonania to mało znany i zarazem dość ciekawy rozdział w historii polskiej muzyki przełomu lat 80. i 90. Archiwalne nagrania zespołu znajdziecie na płycie "1989 - 1993", wydanej przez Requiem Records.