Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cold fusion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cold fusion. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 sierpnia 2013

Powrót "ORP Orzeł"

Piękna i romantyczna historia najsłynniejszej polskiej łodzi podwodnej wciąż budzi emocje, a liczne grono sympatyków okrętu nadal stara się rozwiązać zagadkę zaginięcia jednostki wraz z całą załogą w czerwcu 1940 r. Ta niewyjaśniona tajemnica zainspirowała wielu ludzi, a wśród nich znalazło się miejsce także dla pewnego rodzimego muzyka.

Cold Fusion  /  Fot. last.fm
W 2006 r. Marcin Bachtiak, tworzący pod dobrze znanym szyldem Cold Fusion, ukończył prace nad płytą "ORP Orzeł", wydaną wówczas przez War Office Propaganda. Posługując się rozwiązaniami z pogranicza neoklasyki, ambientu i industrialu, w niezwykle obrazowy sposób przedstawił historię legendarnej jednostki i jej załogi. To muzyka przepełniona poczuciem klaustrofobii i osamotnienia w morskich głębinach w chwili ucieczki przed śmiercią, czyhającą na choćby najmniejszy błąd człowieka. Album spotkał się z uznaniem nie tylko w Polsce, ale i za granicą, o czym świadczy wykorzystanie zawartych na nim nagrań w holenderskim filmie dokumentalnym poświęconym "Orłowi". Nakład płyty został wyczerpany kilka lat temu. Teraz jednak ukaże się jej wznowienie, które Rage in Eden zaplanowało na przełom sierpnia i września.

Okładka pierwszego wydania "ORP Orzeł" 
Takich płyt nie w naszym kraju zbyt wiele. To niezwykły hołd złożony załodze "Orła" bez pretensjonalnych oklasków, fajerwerków i wątpliwej ideologii, mądrze zastąpionymi zadumą i ciszą głębin Morza Północnego, w których tragicznie zginęło sześćdziesięciu polskich marynarzy. Nie trzeba koniecznie posiadać tego wydawnictwa, ale z pewnością warto przynajmniej o nim wiedzieć, a już na pewno należy pamiętać o historii, które opowiada.

poniedziałek, 11 czerwca 2012

W morskich głębinach

Druga wojna światowa to źródło niemalże niewyczerpanych inspiracji. Ten tragiczny, ale i zarazem na swój sposób fascynujący, okres sprawił, że obecnie możemy przebierać we wszelkich możliwych tekstach kultury opowiadających o tamtych wydarzeniach. Czasem są niezwykle wciągające, czasem okazują się zakłamaną propagandą wykorzystywaną np. do celów politycznych, a czasem mamy do czynienia z czymś, co broni się nie tylko formą, ale jak i treścią, będąc zarazem dziełem ku dość popularnemu w naszej kulturze pokrzepieniu serc. Tych ostatnich pozycji, spełniających wspomniane warunki, jest stosunkowo niewiele, ale na szczęście można je znaleźć. Wśród nich należy wspomnieć m.in. o "ORP Orzeł", płycie rodzimego Cold Fusion, i to tym bardziej, że dokładnie dziś przypada 72. rocznica nadania komunikatu przez Polską Marynarkę Wojenną w Wielkiej Brytanii, według którego zaginiony okręt oficjalnie został uznany za stracony.

Okładka płyty "ORP Orzeł"
Brawurowa ucieczka polskich marynarzy z internowania w Talinie, ich przedarcie się do Wielkiej Brytanii przez cieśniny duńskie bez przyrządów nawigacyjnych oraz zagadkowe zaginiecie podczas patrolu latem 1940 r. są powszechnie znanymi faktami. Z kolei zdecydowanie mniej osób wie, że nieco ponad 60 lat później te wydarzenia zainspirowały Marcina Bachtiaka, tworzącego pod szyldem Cold Fusion, do skomponowania muzyki będącej hołdem oddanym poległym członkom załogi ORP Orzeł, którzy spoczęli w do dziś nieznanym miejscu na dnie Morza Północnego. Te dźwięki to niezwykła wizja morskich otchłani, przez które płynęli marynarze i w których ostatecznie pozostali na zawsze. Słyszane gdzieś w oddali echa sonaru, powolne, momentami marszowe, tempa i wszystko to, co w takiej tonacji może kryć się za wypadkową ambientu i industrialu budzą w słuchaczu poczucie zagrożenia, klaustrofobii i bezkresu podwodnego, bezlitosnego świata. Na szczęście efekt ten osiągnięto bez zbędnego patosu, którego nadmiar czyniłby to wydawnictwo sztucznym i zwyczajnie zniechęcał. Wszak "ORP Orzeł" to nie manifestacja dumy i prężenie piersi, lecz pamięć, zaduma i swoiste requiem.

Booklet płyty "ORP Orzeł"
Piękna i romantyczna historia, mimo że zakończona tragedią, wciąż intryguje liczne grono naukowców i pasjonatów II wojny światowej, z których wszyscy zadają sobie pytanie, czy kiedykolwiek uda się odnaleźć wrak Orła. Wśród nich znaleźli się również twórcy holenderskiego filmu dokumentalnego poświęconego polskiemu okrętowi podwodnemu, w którym wykorzystano muzykę Cold Fusion, co niech samo w sobie będzie wystarczająca rekomendacją tego wydawnictwa. Obecnie jego pozyskanie nie jest możliwe z powodu wyczerpania się nakładu albumu, ale sam twórca muzyki zapewnił mnie, że "ORP Orzeł" zostanie wznowiony siłami rodzimego Rage in Eden pod koniec tego lub najdalej na początku przyszłego roku. Warto zaczekać.